12 wrz 2017

Jesienne istnienie

Mój dom pachnie chlebem, bimbrem, grzybami
i ciałem a duch bezwonny nuci
scherzo trzeszczących schodów aż do ogrodu
i na brzeg chopinowskiej melancholii
w rybi plusk i kaczy śmiech.

Eh życie, nic nas nie goni, żeby przerwać ten raj.
Dach z deszczem w powódź gra
spraw niezałatwionych, one tam wysoko
odlatują wraz z żurawiami do Portugalii,
gdzie to jest? zobaczymy.

Krótkie są nasze odloty, jak każdy maj,
lecz jesień ma postać dojrzałą,
wyrósł chleb a wódką rozgrzany duch
ma posmak smorodinówki, wokół las trwa
i my jak rzeka do syta trwamy tego dnia.

__________________________
Ilustracja: Foto autora
Iwy, 12 września 2017Jesienne istnienie

1 wrz 2017

jeszcze kurz wojny niosę na ramionach

nie mogę zetrzeć
żadnej nazwy ciężarnej od zabitych
w głowie tkwią żądła
wylęgłe z nienawiści

Guadalcanal z przepaścią zachłannej dżungli

Monte Casino z deszczem krwi

dwa w sierpniu rozdarte brzegi warszawskiej Wisły

miliony mundurów rozrzuconych na stepach
w poprzek ludzkiej zdolności pojmowania

indochińskie grzęzawiska i płaczące kobiety
na zbrukanej słomie

poległe wieże
w pępku Zachodu

a przecież nikt jeszcze do mnie nie mierzył
nie kazał zdzierać skóry z rąk
nie biegłem na wprost dział pancernych
zamarł krzyk gwałtownej śmierci

kule nadal odmierzają życia
oddzielają od nas
bez rozgłosu
dlatego opadający kurz
wciąż pachnie klęską i ma ciężar
rzeczywisty

________________________
Ilustracja: P.Picasso
Iwy, 21 września 2011