6 sty 2026

Przebudzenie

 


7.45 Wschód słońca Blade wspomnienie nocy

niezapamiętane sny Kontur dnia majaczy

w oknie Śnieg pewność stawia na nogi. Jest

 

Odnawia się pytanie o sens bieli Ciemność gra

w niewiadome Ukryła wszystkie odpowiedzi

Gawron na śniegu znieruchomiał Uwidoczniony

 

Czy odleci do krainy stworzeń powtórzonych?

Czy będzie nikł jak wszystko rozproszone

w świetle? Czy uzdrowi go zimna przestrzeń?

 

Sens po przebudzeniu pozostał niepotwierdzony

Dzień rozjątrza rozum Brnie świat niewiadomych

Zamiast szukać prawdy można kochać gawrona

 

_________________________

Warszawa,6 stycznia 2026


2 cze 2025

Po gorzkiej nocy na jednej nodze

 


Od kiedy wróg stał się nieznany?

Odkąd jesteście wolni od myśli?

Wolni od jednej sprawy?

Niejednomyślni? Jedni i drudzy

z wyszczerzonymi na siebie kłami.

 

Był czas trzech panów. Czas złodziei,

co przeciw nam przywiedli armaty.

Czas bez wodza i czas z wodzem

od Korsyki do Świętej Heleny – czas

zawiedzionej nadziei.

 

Kto dziś podżega mnie suwerena?

Kto w niemieckiej misce szuka klusek i włosa?

Komu przeszkadza las zielony

a kto Wisłę grodzi?

Czemu na mnie patrzysz człowiecze z ukosa?

 

Polak z Polakiem już nie rozmawia.

W rodzinie wbity klin diabła.

Mały nosiciel zadry

jak skrzep zdradliwy:

dotarłszy do serca – naród dławi.

 

Po gorzkiej nocy pozbawiony złudzeń

nie widzę braci – wymiótł ich gnom na jednej nodze,

podobny do śmierci.

Noc stała się jej pocałunkiem

a ranek świadectwem klęski.

  

_________________________

Iwy,2 czerwca 2025

10 sty 2025

Los Angeles płonie


 

A już tak pięknie było

pośród palm nad Spokojnym Oceanem

W domach wykwintnych jak raj

od pomarańczy gięły się jabłonie

W nastroju art rozkwitało miasto

El Pueblo de Nuestra Señora la Reina de los Ángeles del Río de Porciúncula[1]

Tak było!

 

Lecz wdarł się wiatr i ogień

Świat płonie na wzgórzach Santa Monica

I oczy stają się wielkie jak bezradność

I tylko żar i tylko zgliszczy marność

Aniołów żal i stworzeń w pułapce

 

Któż to mści się za bóstwo Oscara

rycerza podobnego do Oscara Pierce’a, wuja Margaret Herrick?

Czy gwiazd beztroska trwać może bez końca?

Ich anioły wzlatują iskrami

lecz nie zatli się od tego Ocean

 

Widzę pyrrusowe zwycięstwo pożaru chłopskiej chaty na Mazowszu

Zwęglone żebra krokwi wołają o pomstę

Nie zapominajcie o wiosce

ze spalonym domem

który przypomina czarne morze z niedostatkiem wody

  

_________________________

Napisał: Grzegorz Trochimczuk

Warszawa, 10 stycznia 2025



[1] Miasto Matki Bożej Królowej Aniołów rzeki Porciúncula

2 lis 2024

Pięć sążni w głąb[1]


 

To nie to samo, co

sześć stóp pod murawą

Gdy lemiesz nie otworzy wrót

liściom oddajesz ducha jak powietrze

 

Krucha ziemska derka

przecieka ‒ łzawiące oczy ‒ to zbytek

pięć stóp niżej

ocalone krety drążą ślepo obok

 

Ciężar ziemi dręczy ciało

 

W toni jest lżej o wyparte morze

nieograniczonej wolności

Tylko wodorosty schną na brzeg rzucone

by martwej rybie zapewnić posłanie

 

 

________________________

Ilustracja: Turner

Iwy, 1-2 listopada 2024



[1] Fragment piosenki Ariela z Burzy Williama Shakespeare’a. Dzieła w przekładzie Macieja Słomczyńskiego, Wyd. Literackie, Kraków, 1980

22 sie 2024

Między mną a mną

 


 

Ślad oderwany pozostał

poza mną

po nieobecnej stronie

 

Cień już nie podąża

nocny pociąg bez orientacji

 

Gwiazdy nie pozostawiają złudzeń że ujrzą

bo światło ich nieskończone

 

Nieuchwytny dla nieprzyjaciół jest – widzę

mojej myśli promień

 

Żywy

przypadł do mnie

trwa na dobre

  

________________________

Ilustracja: Turner

Iwy, 22 sierpnia 2024

6 lut 2024

Chile płonie

 

Wzorem Portugalii i Kalifornii

Doliny i wzgórza w ogniu

Wzorem lecących pochodni

Wzorem piekła na Ziemi

 

Wiatr nie słucha modlitw o deszcz i chłód

Snop iskier wyrywa się Bogu spod stóp

I drwi w szyszkach i pełza językiem wśród liści

Skąd wziął się upał w Patagonii skoro lód jej bliższy

 

Nie dostrzeżesz rozpłomienionych piór sikorki

Guanako w ucieczce czerń źrenic pali

Tukotuko pisk na gorejącej fali

Przerażających gór

 

Nie ma winnych burz

Podpalacz już między iskrami się skrył

Bezwzględny jak batalion drwali

I bezimienny jak pluton gdy strzeli

 

________________________

Warszawa, 4-6 lutego 2024

 

10 gru 2023

Rozstrzelany piasek 2023

 Polecam autorskie egzemplarze z dedykacją!

Obecna w twórczości wielu pisarzy i poetów wojna zawsze uświadamia, że człowiek w czasie jej trwania, z jednej strony zostaje pozbawiony serca, z drugiej godności. Postępujący kryzys i zobojętnienie na integralne życie społeczeństw powodują daleko idące ignorowanie  podstawowych zasad współistnienia, a co za tym idzie przyzwolenie na okrucieństwo, zniszczenia, miliony ludzkich tragedii. W ślad za poprzednikami Trochimczuk wprowadza czytelnika we własną percepcję współczesnego świata, bezsensownych działań i konfliktów zbrojnych w komparacji do toczącej się wojny w Ukrainie. Niejednokrotnie drastyczne obrazy, nie bez powodu wzbogacone symboliką ptaków czy zwierząt wyraźnie manifestują kategoryczny sprzeciw autora wszelkiemu złu, okropieństwu, gehennie niewinnych jednostek. Tomik o znamiennym tytule Rozstrzelany piasek to strofy pełne bólu i rozpaczy, to strofy, poprzez które autor oddaje hołd walczącym i ofiarom, to strofy, które potęgują poczucie bezsilności i zmuszają do refleksji, a jeden z pięciu rozdziałów Historie powtarzalne uświadamia, że wojna to niekończący się ciąg ludzkich dramatów, chociaż i bez niej jest ich wiele. (Notka od Wydawcy - Wydawnictwo Abilion)


31 lip 2023

Idąc znikają

 


Przestają być niepostrzeżenie, milkną

zacierają swoje ślady pośród niewidocznych i bezgłośnych

Jedna kula z granitu w dół się toczy a wiatr liście gna po zboczu

Twarze wymazuje upływ, gesty przypominają konary jabłoni

Droga pustoszeje cicho Widzę to w sekundzie

nagle przewieszony na moście

i to nie boli

 

Lecz świat nagle pozostaje tylko do siebie podobny

gdy pustoszeje z powodu zdematerializowanych

gdy zamykają się usta i oczy a bezruch pozbawia gniewu i smutku

I usuwają ciebie jak ścięte drzewo

Żałosna mgła zasnuwa znów niebo

Powietrze naszej drogi dziurawieje

by ręce włożyć

 

________________________

Ilustracja: Turner

Iwy, 31 lipca 2023

17 maj 2023

Piosnka międzypokoleniowa

  


Każde pokolenie ma własne prochy:

liść zielony dawno już zeschnięty a drugi soczysty, w ustach włókien splot,

kokaina odebrana fanom Coca-Coli, niewinni czarodzieje, dragi,

ecstasy, dopalacze, kolorowych pigułek miot; poznaję wasze oczy.

 

W nich odbija się waleczna Kartagina,

erotyczny Rzym, który rozniósł dawną sławę w pył,

i Wandalowie: nie można zarzucić im barbarzyństwa

większego niż Auschwitz, zwalony teatr w Mariupolu i oderwany Krym.

 

Spaliśmy pod tym samym niebem, raz błękitnym, raz szalonym,

wasz odrębny horyzont oddalał od naszych gwiazd.

Byliśmy dziećmi Niedźwiedzicy, podobnie jak wy zagubieni

z badylkiem w ręku, który prowadził na inny śmiertelny dach.

 

Kiedy zapisuję wasz czas nieuchronnie skazany na próbę, wiem,

jest podobny do naszej błędnej drogi, choć nie taki sam.

Zgaduję więc waszą absurdalną wolność, którą nie tylko młodzi

bezpowrotnie tracą, lecz jeszcze idący na haju po cierpkiej nocy.

 

________________________

Ilustracja: Fumatore-Giallo-1958

Iwy, 16-17 maja 2023

 

27 kwi 2023

Poeci z innej planety

 


 

Pora niełaskawa dla piewców ziemi

i ducha, co raz to obłokiem a raz burz potworem.

Za oknami pociągów widzą świat w ucieczce,

z samolotów coraz mniejsze skrawki prawdy i pewności.

Gniew ich niesie w tłumie, szloch nad rybą śnięta czuli,

i przechodzą prawie niewidoczni pośród drzew samotnych.

 

Budzą, lecz kto z nimi kanapkę od serca podzieli,

przechodzą na drugą stronę ulicy a nikt kół nie wstrzyma,

kiedy wchodzą na Olimp spada ciszy lawina i głucha

przepaść się przed nimi otwiera a później zamyka.

Każdy wokół kocha, płodzi, mozoli do zmierzchu,

tylko nie ci, co z Księżyca spadli zaklęci w poemat.

 

Już dawno chorągwie nie łopocą, ustał wiatr tęsknoty

do czynów lepszych i do słów piękniejszych.

Twarze płaskie i niewidzące oczy pozbawione blasku,

brzęczą monety, szeleszczą banknoty, oni zawsze pierwsi.

Tylko nie poeci. Wciąż przybywają znikąd i donikąd

niosą i w stos składają swój los niepodzielny.

 

________________________

Iwy, 27 kwietnia 2023

9 kwi 2023

Uwolnienie


 

Na martwej ścianie zawiesiłem obraz z martwą naturą.

Chcę żeby ożyła, wchodzę między ramy,

jestem po drugiej stronie jako światła promień,

sok jabłka zwilżył język

między wargami.

Czuję, jak rani.

 

Teraz powstają z martwych wszystkie rzeczy dokoła

pozostawione na ostateczny sąd.

Poruszone wiatrem gałęzie drzew

strącają krople deszczu,

ptak skrzydłem

trzepoce pieśń.

 

Nieco spopielałych ziół z granitowego moździerza

pochwycił prąd śmiałych myśli,

że wszystko stąd można jeszcze raz ‒

jak zapach ziemi ‒ wyśnić.

Śmierci się zwierzam

z pragnienia.

 


18 mar 2023

Studnia

 

Zobaczyłem jego odbicie w moich źrenicach –

blada kukła uwięziona w mrocznej studni.[1]


Jakże głęboko trzeba dotrzeć,

żeby zrozumieć własny początek?

I w jakim źródle ciało obmyć,

żeby się kurzu mitów pozbyć?

 

Więc nadal pragnę? Wody prawdy

drążą podziemne korytarze

od dnia początku, który różowiał.

Wspinałem się ‒ a jakbym schodził.

 

Na cembrowinie moje ślady

łagodnieją powoli. Każdy zadany cios

i każdy dotyk melancholii…

zatraca się bez mojej woli.

 

Światło nade mną przygasa w krąg

coraz mniejszy blady promień.

A ja nadzieję niezatapialną drążę

i prawie dosięgam wody.

 

Mój słup powietrza kurczy się

a rosną odległe wzgórza.

Czymże się stała dolina ludna i komu służę,

skoro mnie stamtąd już nikt nie woła?

 

Wielu omija moją studnię niby ułudę

a ja z niej czerpię, bo mnie wyróżnia.

Nawet w gorączce słów nie wyschnie

a spełnia się w deszczu marzeń ‒ głodna.

 

Lecz to nieprawda, że spadam bezwolnie

pośród omszałych ścian wąwozu.

Kukłą nie jestem a ptakiem wędrownym,

który pamięta powrotne drogi.

 

________________________

Warszawa, 14-18 marca 2023

 



[1] Carlos Ruiz Zafon, Gra Anioła, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2008, s. 470


21 sty 2023

O świecie

 

Napisano niezliczone rozprawy

i wiersze

o nieskończonym

 

Więcej westchnień miłosnych niż gwiazd

przepadło a te co obiegły Ziemię

cyklonem niweczą każdy ogień

i rozpłomieniają ułudę

 

I opleciono go zwojem asfaltowych dróg

konie wypłoszono za próg użyteczności

rży niegramatycznie osioł w Sieci

 

Prawie wszystko opowiedziano o wojnie lecz przetrwała siebie

żre moją rękę palce

krwawią na ekranie

 

Teraz mogę pisać jedynie od lewej skroni do prawej

zamknąć oczy i korzystać z wolności wyboru

żeby nie pisać aby jemu sprostać

 

________________________

Ilustracja: by Evgeniy Shkolenko

Warszawa, 20-21 stycznia 2023

 

28 paź 2022

Nostalgia


 

Schyłkowy październik. Błękitniało a

horyzont żółkł i brązowiał w słońcu. Czy marzyć

śnieg od brzegu do brzegu? Po kres…

 

Rozległy kraj. Jesienne podobieństwo widoku

z podróży do Agry i zaprzeczenie zapachu,

zapamiętanego po ostatni dzień…

 

Wtem wybiegały kuropatwy ‒ zwolniłem

przeszłość wkroczyła na drogę. Widziałem

szaro rdzawe ptaki a one zgadywały samochód i…

 

w pole…

 

________________________

Ilustracja: Józef Chełmoński, Kuropatwy na śniegu, 1891

Iwy, 27-28 października 2022