16 paź 2018

Na dziewiątą

Pociąg do Boga. Żelazna droga
do panteonu. Pieszo. Lubo.

Śniadanie zostało w domu,
chleb z masłem i szynką.

Odczuwam głód,
lecz nie Bóg.

Jak niewzruszony ocean jest wielki,
niż dół obłożony śmiercią większy.

Mrugnął, kiedy wymieniałem serce
lecz gromów nie słał na morderców.

Bardziej wyniosły od sekwoi
i od wyobrażeń Dantego.

Czy cząstka z ciasnego tabernakulum
obejmie świat? I tutaj jest, i tam?

Mgławicą wielką w zimny punkt
zaklętą na odległym niebie.

Spieszno mi do ciebie
zanim rozpęta się siódma wojna.

__________________________
Ilustracja: S. Centomirski, Wagon
Iwy, 16 października 2018

Żona nie należy do narodu

Żona nie należy do mnie.
Mamy wspólny ogród, podwójne łóżko
i samorządność
w ograniczonym stopniu, jak wolność.

Gramy w wyjątkowej lidze
bez króla, rzecznika i koalicjanta.
Bez nich mówimy kocham i pięknie
pomimo kolumny ziomków.

Rozdzieliśmy kawę na dwie filiżanki.
Chcę pojąć gorycz na podniebieniu żony.
Językiem przeszukuję własne zakamarki,
wiele ich w domu.

Z liści jednego drzewa urodzi się chmura
nietrwała i zwiewna.
We dwoje w jesiennym parku dłonie
wiążemy nicią pajęczą.

__________________________
Ilustracja: Foto autora
Iwy, 16 października 2018

15 paź 2018

Transpozycja

Na gwoździu wisiał Raj utracony,
czarno biały
brak koloru
codziennie dołował dwie głowy.

Wyrwałem gwóźdź z zębodołu.
Dziura w betonie
z uśmieszkiem Mona Lisy
zamurowanej w ścianie.

Żona powiedziała smutek.
Nie otwierałem ust,
żeby językiem
nie oblizywać słonych.

__________________________
Ilustracja: William Hayley
Iwy, 14 października 2018

3 paź 2018

Defilada bankrutów

Zajmuje pasaż od ziemi niczyjej
do bramy zmurszałego teatru.

W sieci nie ma „do widzenia”
i „witajcie” ostatni z krawędzi.

Żegnają ich trupie światła diod
i palce wystukujące udręki.

Gasnące tsunami unosi w paradzie
chevrolety i nieprzemakalne myśli.

Na scenie dogorywa spektakl krewetki,
rzeź słów zrudziałych od szminki.

Norwid może by ujrzał jak wieją proporce,
ja widzę tylko przemijanie cieni.

__________________________
Ilustracja: Jackson Pollock, Mural 1943, Źródło: Uniwersytet Iowa
Iwy, 3 października 2018

13 wrz 2018

Ziemia niczyja

Do środka bez końca zwija się pustynia
z niemym księżycem we śnie.
W niejasnym tle słowo
zgasło ‒
zapadło w rzeki muł
z czarnej krwi.

Stężały umysł zawisł
i pierś wydała ból
aż błyski niebieskie rozcięły powieki
a białe krzyki zgładziły dzień ‒
zapadał śnieg
wąwóz głęboki.

Do siebie mów ‒ Będę o łaskę prosił – o ruch
w zawiązku zwiniętej piąstki.
O deszcz dla suchego lasu.

Bo stałem się porzuconym kochankiem
Ariadny, ja
nieporuszony mech
i nieskończony ślad.

__________________________
Ilustracja: Picasso
Iwy, 13 września 2018

9 sie 2018

List do Majki

Widzę to tak!
Twarz w kratkę zdradza się fragmentarycznie –
w jednym oku strach, w drugim okruch,
skoro perli się łza.
Węch zdrada obcość ciał, język spija gorycz
niewypowiedzianych słów.
Kurwa mać! zasłonięte czołem
rdzą pokrywa pręty.

Cela dzieli samotność
na pięć, na wielokrotność ‒
przez to staje się ciebie trochę mniej.
Możesz liczyć na niewidoczność
gdybyś nakryła się togą
pod niewidką szłabyś ku wyzwoleniu.
Jej sukno ukrywało wcześniej chłodne serce sędziego
i mózgu sprasowane zwoje.

Nie ukradłaś, nie zabiłaś,
nie pokrzywdziłaś bliźniego,
nie zgwałciłaś i nie zakryłaś gęby.
Gdybyś – o, wtedy byłoby ci mniej policzone,
usprawiedliwione, zawieszone – brudne dłonie
są tylko nieczyste wewnętrznie.
Siwe skronie (w domyśle) zamykają Urzędników
za niesubordynację. Sprzedałaś duszę
czy tylko zawiódł cię rozsądek?
Możesz się cieszyć, że dziś za karę
nie ma stosu. Nikt nie zbiera
spopielałych pamiątek.

Chciałbym ciebie pocieszyć ale nie mam władzy,
aby twój czas wymienić na wolność nieskazanych.
Znam ich, stoją na gorącym trotuarze ‒
w blasku słońca nie widać skaz. Zegar rzuca cień
za krótki – wystarczy zaledwie na zanik pamięci.

Donoszę, że żniwa już skończone.
Prokurator i sędzia szykują dożynki.

__________________________
Ilustracja: Loutrec
Iwy, 9 sierpnia 2018

29 lip 2018

Chmura

Uparta jak zwierz
zawisła nad ogrodem.

Czy poraził ją widok róż?
Czy piasku suchego pisk o dżdżę?

Będzie deszcz – pomyślałem.
Będzie deszcz!

Przy furtce pies
zwęszył dżos – i lał.

A ona wzbierała.
Iskrzyło w niebie.

Zobaczyłem ją w oknie całą
pociemniałą.

Zatopiła historia pragnienia.
A ja moknę w szczęsnym ogrodzie.

__________________________
Ilustracja: Foto autora
Iwy, 29 lipca 2018