30 kwi 2020

Żeby stała się skałą upodobnioną

Wystarczy chwilę przysiąść w jej kamiennym cieniu
wsłuchać szept powietrza między nami,
kilka porostów przenieść z własnego czoła
na wilgotną północ skały ociemniałą.

Oto ona obejmuje własnym majestatem
bliskość ciała i utrwala fanaberie ducha, lecz
źdźbło trawy w rozpęknięciu jej nie zadrży lękliwe,
gotowe siłą promienia dokonać wyłomu.

Możliwe, że kamienia dotknie ból rozpadu,
mimowolny odruch rozsypania w proch.
Jednak pierwej nauczy się gadać, byśmy nieświadomi
mogli odpocząć od gwałtownej ulewy.

__________________________
Ilustracja: Foto autora
Iwy, 27 kwietnia 2020

18 kwi 2020

Nocna burza ucichła i…

„(…) obłok
Dłoń płomienistą złożył w dłoń z popiołu”*


Noc stała się dniem albo jeszcze
obłokiem snu się toczy ślepa.
Nie wiem, czy można ukryć w niej słowa
miąższ, zaklęcie miłosne czy świeższy
zasklepiony pąk, odroczony.

Pozostało nieco jasnej mgły
nad zgorzałą sosną, cierń
przebił włókno i sączy się ciemność
spomiędzy palców, którymi tkałem
twoją nieskromność ognistą.

Łuskę za łuską zsuwam ze wzgórz,
przez które przeszła, żywe warstwy
onieśmielone milczą przed świtem.
Dłoń nadal nieznaną zastępuję
wilgotnym poszyciem.

__________________________
* Yves Bonnefoy, Poezje, II, To, co było ze światła, s. 275, C&D International Edition 1995
Ilustracja: En approche de l'orage (le grand peuplier II), 1903 - Gustav Klimt
Warszawa, 18 kwietnia 2020

16 kwi 2020

Wznowienie

Jesienne przeczucie przywiodło mnie ku wiośnie.
Prześwietliłem zakazany ogród.
Otrząsnąłem zbędne koronki pamięci, mech
zeskrobałem z róż, wyrzuciłem podwiązki,
odrąbałem falbany tujom i protezy jałowcom.
Ogród odetchnął i przeszył go promień.
Piła do gałęzi zasłabła od zapachu trocin.
Ramiona odczuwają jeszcze ciężar nożyc.

Z ławki pod czereśnią widzę,
jak próbują się ukryć ciemne sprawki.
Zobaczyłem ciebie – przyczynę słabości.
Będę teraz skradał się ostrożniej.
Wyspowiada mnie przybrzeżna brzoza,
ptak nadleci bez ułomnego skrzydła
z nowiną w dzióbku, że raz jeszcze
poczęła się ojczyzna.

__________________________
Ilustracja: Informacja na ilustracji
Warszawa, 16 kwietnia 2020

13 kwi 2020

Z ukosa

Moja izolacja nie odbiera
apetytu na wino – niewinność
nie ma białej historii, ubrana
w karmazynowy płaszcz
zaprasza.

Psom lepiej w ogrodzie
ludnym, węszą lubieżność
rozwieszoną w oknach, pachną
występki do kąsania
zabronione.

Tam i z powrotem wędruję
z jedną myślą – rozrasta się
podobna do starego jesionu,
który blisko obok marszczy
moje czoło.

Z tej strony śpi tęsknota,
z tamtej na wąskim łóżku leży
porzucona pościel, białe bzy
sprzymierzone z ryzykiem
zakwitną.

__________________________
Ilustracja: Ryzyko potknięć, obraz Małgorzaty Kalińskiej (użyłem do ilustracji, liczę na aprobatę Autorki)
Warszawa, 13 kwietnia 2020

18 mar 2020

Zaraza

Każde miasto może być Oranem¹.
Na gwizdnięcie szczury, pchły,
i ‒ nieruchome pałeczki yersinia pestis.

W czasie teraźniejszym dziki nietoperz
ocknął się w chińskiej zupie.
Kto zgadnie, komu ładnie z COVID-19?

Nie tańczcie przytuleni. Harlem Shake
w zamian Matteo Panama Dance za szybą,
indywidualne drganie, wirowanie, spazm…
Nie całujcie, nie plujcie,
zostańcie...

Klamka zapadła. Miłość w kwarantannie
hurtem płodzi niezakażone dzieci.

Piszę tę przepowiednię w rękawiczkach.
Słowa wnikają źrenicami, zapadają,
dziurawią.

Tra li, tra la, la li, co wam się jeszcze śni?
I ptak w niebie brzmi, tra-la li-la-li²,
I pełne miłości są dni.


W zupełnej harmonii
dla jednej agonii.

__________________________
1) Miasto z powieści Alberta Camusa ‒ Dżuma
2) Wiliam Szekspir, Szedł chłopiec i dziewczę z nim szło, przełożył Stanisław Barańczak

Ilustracja: Medico peste, Juan Antonio Ruiz Rivas
Warszawa, 17 marca 2020

9 gru 2019

Ze światem jest coś tak¹

Świat jest teatrem, aktorami ludzie,
Którzy kolejno wchodzą i znikają.²

Zwyczajność nie niepokoi,
jeszcze drzewo stoi,
fala bawi się słonym piaskiem brzegu,
wiatr najczęściej wieje z bliskiego zachodu.

Kosmyk włosów Olga zdmuchuje znad oczu,
ani to źdźbło ani średniowieczna belka,
lakierowany paznokieć zarysowuje szkło smartfonu,
Harlem Shake z frontmanem tańczy hetka-pętelka.

Niezmienna jest pora na śniegi i pora na powodzie,
pora na miłość i zrywanie więzi,
w kremowym pokoju umiera księżyc,
z księżycem lunatyk umiera w niemocy.

Coś nie tak jest w miejskim przegubowcu:
silni wypychają słabych.
Słabi stają na rękach i całują ślady,
które pozostawia męka.

__________________________
¹ „Coś jest ze światem nie tak.” – z mowy noblowskiej Olgi Tokarczuk 7 grudnia 2019 r., Sztokholm
² Wiliam Szekspir, Jak wam się podoba? tłum. Maciej Słomczyński

Ilustracja: Michał Świder, Drzewo
Warszawa, 9 grudnia 2019


23 lis 2019

Beaujolais Nouveau i kromka razowca

„I jam jest winnicą, plon mego żywota
napełni kiedyś inną tłocznię
i jako młode wino będę przechowan
w konwiach wieczystych” *

w porze dojrzewania
u Fukiera z lustrem dla wchodzących
odnalazłem prawdę ukrytą w winie

urosła w mit ‒
zawsze cierpki
łyk pierwszy najlepszy

w trzeci czwartek listopada
w niepogodę
oddaje świeży smak lata
porannej rosy barwy i radości słońca

jestem gotowy nowym słowem napoić
bo dobry był czas
fermentacji

i podobny do nasycenia
razowy chleb

__________________________
* Khalil Gibran „Prorok”, Cytat jako epitafium na grobowcu H.M. Fukiera na Powązkach
Ilustracja: Toskanskie_wzgorza_Ewa_Jablonska
Iwy, 29 maja 2011 – Warszawa, 9 listopada 2019