9 gru 2018

I nam śpiewajcie kolędę

Grudnie nie są ostateczne,
nie zamykają wrót promiennej gwieździe.
Jaśnieje zapowiedź na wieczornym niebie
o nowonarodzonym Bogu.

Śpiewajcie kolędę o Bogu
i o nas z obudzonym sercem śpiewajcie.
Miarowe takty ogłaszają wszem i wobec,
że życie jest wieczne.

Którym Bóg sprawił ręce
aby mogli nicią życia przesuwać granice,
wiedzą, że nasza kolęda jest o narodzeniu
i o zmartwychwstaniu.

__________________________
Ilustracja: Pora na Wigilię, źródło Internet
Warszawa, 7 grudnia 2018

5 gru 2018

O szybę dzwon bije, dzwon bije niezmienny

Dedykowany Cioci Kazimierze
Czwarte piętro przy placu Wolności ‒
Jej kosmos ‒ kilka takich samych rzeczy.

Fotel, stół, serwantka, fotografie w sepii
ze zmęczonych ścian wypatrują siebie.

Z dziedzińca myśli na bezdroża doznań
nie ma ścieżki. Kręć się kołowrotku.

Ślepej wróżce nowych słońc już nie nieć.
Historia w kółko powtarza roje dat i faktów.

Życie kontemplacyjne kipi w jej wnętrzu
gdy nasłuchuje natarczywych dźwięków.

Przez okno wychodzi na pola fantazji
i odlatuje nad jezioro, które nie ma końca.

Ogląda saluty nieśmiertelnych chłopców.
A ręką pędzel wodzi po realnym płótnie.

I nie jest tam weselej, ani nie jest smutniej.
Na Wolności chwila cały Wszechświat ścieli.

__________________________
Ilustracja: Widok z okna (niepodpisany)
Warszawa, 3-5 grudnia 2018

30 lis 2018

Jedenasta pozycja przy drzwiach nr 33

Korytarz stumetrowy
Wąski
Rzędy jarzeniówek wytyczają perspektywę
Strachu?

Dwa rzędy siedzeń
Przymocowane do podłogi
Jesteśmy naprzeciw siebie
Wszyscy gotowi

Idą jeszcze
Tam i z powrotem
Żeby zająć miejsce?
Żeby wyjść?

Jesteśmy międzypokoleniowi
Chodź tato! powiedział syn
Rozłożyste dupsko zakołysało się w dal
Krzywe nogi w leginsach, dupinka i wysoki stan

Z prawą ręką na temblaku siedzi pan
Inny przy nim podparty z lewą na temblaku
Kobiety ściskają numerki. Damskie
i męskie płuca przepychają jedno powietrze

Stoimy
Korytarz nie rusza.
Zapowietrzony
Nikt nie wysiada a czas go wydłuża

Mój nerw jak winorośl zaplótł wolę
Stopy w butach zimowych są ciepłe
Nieskore do ucieczki
Nieskore do kopnięcia nadchodzącej chwili w tyłek

Dziś moja blizna będzie oszczędzona
Nie będzie dziury w pojaśniałej skórze
Taki dzień zdarza się raz w życiu
A korytarz jak co dzień przepełniony nie odjeżdża

__________________________
Ilustracja: Van Gogh Oddział w szpitalu w Arles
Warszawa, 30 listopada 2018

14 lis 2018

Łączy czy dzieli

Ruchoma woda ślepa na wschody i zachody.
Nieczuła na języki i narody.
Rzeka skąpa w mosty.

Na lewym brzegu Wisły schody.
Na prawym ogrody.
Tędy i owędy wodorosty.

Gdzie spojrzeć rzucona kość niezgody.
Gdzie spojrzeć głodnych lebiody.
Przed podniesieniem czas postny.

__________________________
Ilustracja: Stanisław KAMOCKI (1875 - 1944) Galery na Wiśle
Warszawa, 14 listopada 2018

24 paź 2018

Stan przed wstąpieniem na dobre

Leży przede mną książka.
Nieprzebrane są winnice,
nieprzebyte burzany,
melancholia i żywe ściany.

Bernard Soares zacznie schodzić z antresoli.
Zamiast zapadać się sto lat wstecz,
intelektualnie niczym Sokrates na ulicy Aten
z namysłem przepłynę mózg do woli.

Leży na stole a światło
rzuca strumień na okładkę.
Bramy jej świata zawarte
drażnią synapsy przypadkiem.

Zamiast przenosić ciało na brzeg kontynentu
jego pokoik rozrośnie się w moim.
Znajduję się w fazie nieoznaczonej próby
dopóki nadchodzący kosmos jaki będzie nie wiem.

__________________________
Ilustracja: Henri de Toulouse Lautrec - Rousse
Iwy, 24 października 2018

20 paź 2018

Krótka historia ich trzech jak jeden mąż

Gdyby opowiedzieć od końca:
jeden – jeden – jeden
jak trzech.

Triada mnie porusza
od sześćdziesiątego piątego – mała mafia
czasu dojrzewania. My. Warszawa.

Całkiem zwariowani
Greg, Jack i Harry –
Fukier, Hybrydy i akademickie radio nocą.

Czy można zapomnieć o tobie,
tobie i sobie? Młodzi bogowie!
O wierszu, który do dziś piszę.

Nie chcę wypowiadać imion zdrady
o inicjałach – I. A. E. Kto wie,
czy to nie męska słabość ofiary.

Miłość zjada przyjaźń
powoli albo na raz. pożera Tak
umilkł emigrant H. w Lucernie.

Emigrant J. powrócił. z Delft. Z depresji
wyszedł w niezakurzonych butach.
Co u ciebie siedemdziesięciodwuletni?

Tubylec G. miał chęć być daleko-
wschodnim zwolennikiem opium,
a wybrał szkocką opcję – single malt.

Kobiety kruszą triady. Niweczą
stowarzyszenia umarłych poetów.
Nie poklepują – zdobywają dla jin.

Potrójne yang przypomina Tre Cime
di Lavaredo a popod nimi Dunajec,
na którym łodzie rozpłynęły się w dół.

__________________________
Ilustracja: tre-cime-di-lavaredo
Iwy, 19-20 października 2018

13 wrz 2018

Ziemia niczyja

Do środka bez końca zwija się pustynia
z niemym księżycem we śnie.
W niejasnym tle słowo
zgasło ‒
zapadło w rzeki muł
z czarnej krwi.

Stężały umysł zawisł
i pierś wydała ból
aż błyski niebieskie rozcięły powieki
a białe krzyki zgładziły dzień ‒
zapadał śnieg
wąwóz głęboki.

Do siebie mów ‒ Będę o łaskę prosił – o ruch
w zawiązku zwiniętej piąstki.
O deszcz dla suchego lasu.

Bo stałem się porzuconym kochankiem
Ariadny, ja
nieporuszony mech
i nieskończony ślad.

__________________________
Ilustracja: Picasso
Iwy, 13 września 2018