12 sty 2020

Zagwożdżeni

Było tak miękko ‒ w swetrach
usnęliśmy.
Liść spadł i wiatr go zwiał ‒ fakt
niezauważony.

Był lekki!
Nie czuliśmy mgły na skroniach.
Chłód letniej wody spadał ‒
namakało.

W śnie nad brzegiem Gangesu
podobnym do nektaru,
krwi z dłoni
roiliśmy i roniliśmy.

Scaliło nas żelazo, nakarmiła rdza.
Los oderwałem od dna.
Odszedłem wprost i ona szła…
zrośnięci w swej agonii.

__________________________
Ilustracja: Paul Klee
Warszawa, 12 stycznia 2020

31 gru 2019

ostatni tydzień grudnia

działa jak zapadnia
na jednej szali całoroczny ciężar
przeważa

nikt się nie zakrada
by kraść
tyle własnego w nadmiarze

szmaty sprzedaję - szmaty
butelki z niewylaną żółcią
spaloną ziemię dzierżawię
naprawione zęby jak nowe
niesplamione prześcieradło
łyżkę bigosu z nadnerczami...


...przypływ adrenaliny
zgina ramię
ciśnienie spada

żegnam smuteczki moje
niezaksięgowane lokalne anomalie
zostańcie na ławeczce w miasteczku Kiruna
poczekajcie na śnieg i mróz

ziemia obróci się jeszcze raz do słońca
w styczniu wydłużę krok
w znanym kierunku
cała naprzód! na wschód


Warszawa, 27 grudnia 2011

22 gru 2019

Biała Kolęda – 2019

Pobladły ciemnej nocy winy
Śnieg okrył grzeszne koleiny.
Jakże przez śnieżny pył zobaczyć
gwiazdę, gdy niebo w bieli płacze?
Gwiazdę, gdy niebo płacze.

Na wronich skrzydłach milczy szron.
Zima spowiła Dawida tron. Mróz!
Jakże w północnej brnąc zawiei
gwiazdę odnaleźć i Betlejem?
Gwiazdę, i Betlejem.

Światu zwiastuje nowe dni
świt ‒ mali i wielcy jaśniejemy.
Jakże się nie dać ukoić snem ‒
Nadzieją Jezusa z Betlejem?
Nadzieją z Betlejem

__________________________
Ilustracja: Seweryn Bieszczad, Pejzaż zimowy, ok. 1890 rok
Warszawa, 24 listopada 2019

13 gru 2019

Wyrok

Na rocznicę stanu wojennego
i chwilę stanu wyjątkowego w wymiarze sprawiedliwości

Sprawiedliwość odchyliła opaskę znad przymrużonego oka.
Prawem łamie sędziom golenie.
Temidzie, która strzegła wiecznego porządku
na jednej szali położono pogardę.
Jej mieczem podrzynają gardło.

Skazuję głupców na ślepotę,
Pozbawiam głosu.
Uszy zamulam.
Ręce zakuwam w kajdany.
Przywiązuję kule do nóg.


Niezachwiany wyrok boski zapadł już dawno,
ale mały człowiek oddał Bogu pole za żelazną bramą.
Widzę ‒ kamień podnosi samozwaniec
niby-Bóg,
od tej pory mój skazaniec.

__________________________
Ilustracja: Temida
Warszawa, 13 grudnia 2019

9 gru 2019

Ze światem jest coś tak¹

Świat jest teatrem, aktorami ludzie,
Którzy kolejno wchodzą i znikają.²

Zwyczajność nie niepokoi,
jeszcze drzewo stoi,
fala bawi się słonym piaskiem brzegu,
wiatr najczęściej wieje z bliskiego zachodu.

Kosmyk włosów Olga zdmuchuje znad oczu,
ani to źdźbło ani średniowieczna belka,
lakierowany paznokieć zarysowuje szkło smartfonu,
Harlem Shake z frontmanem tańczy hetka-pętelka.

Niezmienna jest pora na śniegi i pora na powodzie,
pora na miłość i zrywanie więzi,
w kremowym pokoju umiera księżyc,
z księżycem lunatyk umiera w niemocy.

Coś nie tak jest w miejskim przegubowcu:
silni wypychają słabych.
Słabi stają na rękach i całują ślady,
które pozostawia męka.

__________________________
¹ „Coś jest ze światem nie tak.” – z mowy noblowskiej Olgi Tokarczuk 7 grudnia 2019 r., Sztokholm
² Wiliam Szekspir, Jak wam się podoba? tłum. Maciej Słomczyński

Ilustracja: Michał Świder, Drzewo
Warszawa, 9 grudnia 2019


23 lis 2019

Beaujolais Nouveau i kromka razowca

„I jam jest winnicą, plon mego żywota
napełni kiedyś inną tłocznię
i jako młode wino będę przechowan
w konwiach wieczystych” *

w porze dojrzewania
u Fukiera z lustrem dla wchodzących
odnalazłem prawdę ukrytą w winie

urosła w mit ‒
zawsze cierpki
łyk pierwszy najlepszy

w trzeci czwartek listopada
w niepogodę
oddaje świeży smak lata
porannej rosy barwy i radości słońca

jestem gotowy nowym słowem napoić
bo dobry był czas
fermentacji

i podobny do nasycenia
razowy chleb

__________________________
* Khalil Gibran „Prorok”, Cytat jako epitafium na grobowcu H.M. Fukiera na Powązkach
Ilustracja: Toskanskie_wzgorza_Ewa_Jablonska
Iwy, 29 maja 2011 – Warszawa, 9 listopada 2019

24 paź 2019

Krótka pieśń o Kamieniu

Patrzę na istnienie nazywane Kamieniem.
Zamknięte w sobie. Od stworzenia ostateczne.

Nie roztrzaskam go – jestem mgłą. Chłonę.
Niebo nie rozwarło się nad opuszczonym polem.

W Ajn Issa eksplodował pocisk. Kto widział Kurda?
Trzeba iść z kamieniem przez ogień.

__________________________
Ilustracja: Piąty dzień inwazji – Foto PAP
Warszawa, 24 października 2019