27 gru 2018

Ślepy instynkt

...świat, śmietnisko instynktownych sił,
które jednak lśni w słońcu
odcieniami jasnego i ciemnego złota.¹

Czyja ręka dotyka cięciwy napiętej?
Kto get on up by lont zająć płomieniem?
Czy Lachesis na grani wciąż podpiera głaz?
I czemu świr z nożem w uliczny tłum wchodzi?

Niebo rozdziera nieuchronny piorun.
Wielu pokochało damasceńską stal.
Siec i ciąć zwykli ludzie i podli i mali.
Poniżej oczu się czai śmiercionośny gaz.

Nierealny świat mój nie obnosi szat.
Ani wiatr nie goni sonetów na Krym.
Otrzepuję z butów syberyjski śnieg.
Nad gruzem przepływam w obłoku do Chin.

Spoglądam na szczyty złote o zachodzie.
Srebrny sierp księżyca nie tnie czarnych wód.
Na jaki most wodzi zaczarowany ogród?
Czy to cud, ów strach na śmietnisku?

__________________________
¹ W Księdze niepokoju Fernando Pessoa, s.115, Czuły Barbarzyńca Press, Warszawa, 2013

Ilustracja: ZLATKA ANDREEVA - Złamane marzenia
Warszawa, 17-27 grudnia 2018

16 gru 2018

Czytanie z oczu

Cisza grudniowa.
A z ust słowa niedorzeczne – boska zmowa
na ciała siedemdziesięcioletnie.

Pytałaś, czy piszę jeszcze, czy żywa
jest moja wewnętrzna materia.
Dziś właśnie bezużytecznie śnię o pozorach.

Pytałeś, czy trwa tamta łąka beztroska
po której tarzała się młodość w trawie
i rozpalona głowa taplała w chmurze.

Nie mogę was starcy przenicować.
Bezradnie przesuwacie widelcem toast
bez widocznego zdrowia.

Odsłoniliście siwe znaczenia
a namacalna jest tylko czapla,
która sprawdza skrzydła w gnieździe.

W rzędzie naprzeciw siedzicie cisi
gdy dusze w szalonym geście
sprawdzają jak lotne jest powietrze.

Mówię wam, mogę kołować nad paleniskiem
albo z morza wychodzić na przylądek
kolejnej nadziei, gdzie nie byłem przedtem.

__________________________
Ilustracja: Alfred Lenica Kompozycja
Warszawa, 16 grudnia 2018

5 gru 2018

O szybę dzwon bije, dzwon bije niezmienny

Dedykowany Cioci Kazimierze
Czwarte piętro przy placu Wolności ‒
Jej kosmos ‒ kilka takich samych rzeczy.

Fotel, stół, serwantka, fotografie w sepii
ze zmęczonych ścian wypatrują siebie.

Z dziedzińca myśli na bezdroża doznań
nie ma ścieżki. Kręć się kołowrotku.

Ślepej wróżce nowych słońc już nie nieć.
Historia w kółko powtarza roje dat i faktów.

Życie kontemplacyjne kipi w jej wnętrzu
gdy nasłuchuje natarczywych dźwięków.

Przez okno wychodzi na pola fantazji
i odlatuje nad jezioro, które nie ma końca.

Ogląda saluty nieśmiertelnych chłopców.
A ręką pędzel wodzi po realnym płótnie.

I nie jest tam weselej, ani nie jest smutniej.
Na Wolności chwila cały Wszechświat ścieli.

__________________________
Ilustracja: Widok z okna (niepodpisany)
Warszawa, 3-5 grudnia 2018